29 grudnia 2020, imieniny obchodzą: Dawid, Tomasz, Dominik, Dionizy
Użytkownik: Hasło:

 

1. Zacznijmy od jajek

„Gotowanie ich jest jednym z niełatwych zabiegów kulinarnych. Tak zwane jajka na średnio, czyli trzyminutowe, absolutnie najlepsza na świecie potrawa śniadaniowa, są niezwykle trudne do osiągnięcia. Każdy, kto próbował je zrobić, dobrze o tym wie. Nie pomagają chronometry, klepsydry, nie pomaga liczenie. Czasem się udają, czasem nie. Zależy to od zbyt wielu czynników. Od wielkości jajka, jego wieku (idealne powinno mieć nie więcej niż dwanaście godzin), odległości kuchenki od stołu, przy którym chcemy jeść, bo ja zresztą wiem od czego. Konserwatyści oceniają, że potraw z jajek jest co najmniej pięćset, a jak to oceniają optymiści, awangardowcy, futuryści, liberałowie, anarchiści czy inne „ekstremy", tego nie próbuję się nawet domyślić. Jajko ma nie tylko niezwykle piękną formę, ale jest szalenie pożywne, no i smaczne. Dzisiaj jada się głównie jaja kurze i historycy dowiedli, że już starożytni Fenicjanie zajadali się nimi, a także starożytni Egipcjanie, którzy poza tym bardzo lubili jaja pelikanów. W starożytnym Rzymie jadano jaja kaczek, gęsi, kuropatw, bażantów, gołębi, strusi i pawi, a nawet żółwi. Chińczycy od niepamiętnych czasów zakopują kacze jaja w ziemi i czekają tak długo, aż te staną się żelatynowate i prawie czarne. Jajo strusie jest tak duże, że można zeń zrobić jajecznicę na dwanaście osób”

 - Przez kuchnię i od frontu, Mira Michałowska

2. Jak barwić?

„A pod kominem, w samym świetle ognia, siedziały zgodnie Jagna z Józką, zajęte pilnie kraszeniem jajek, a każda swoje z osobna chroniła i kryjomo, aby się barzej wysadzić. Jagusia najpierw myła swoje w ciepłej wodzie i wytarte do sucha dopiero znaczyła w różności roztopionym woskiem, a potem wpuszczała we wrzątek bełkocący we trzech garnuszkach, w których je kolejno zanurzała. Żmudna była robota, bo wosk miejscami nie chciał trzymać albo jajka w rękach się gnietły lub pękały przy gotowaniu, ale w końcu naczyniły ich przeszło pół kopy i nuż dopiero okazywać sobie i przechwalać się piękniej kraszonymi.

Kaj się ta było Józce mierzyć z Jagusią! Pokazywała swoje, w piórkach żytnich i cebulowych gotowane, żółciuchne, białymi figlasami ukraszone i tak galante, jak mało która by potrafiła, ale ujrzawszy Jagusine, gębę ozwarła z podziwu i markotność ją chyciła. Jakże, to aż mieniło się w oczach, czerwone były, żółte, fiołkowe i jak lnowe kwiatuszki niebieskie, a widać było na nich takie rzeczy, że prosto nie do uwierzenia: koguty piejące na płocie, gąski na drugim syczały na maciory, uwalone w błocie; gdzie znów stado gołębi białych nad polami czerwonymi, a na inszych wzory takie i cudeńka, kiej na szybach, gdy zamróz je lodem potrzęsie.”

- Chłopi, Władysław Reymont

3. Jakie wzory?

„Wielką sobotę spędziłyśmy na malowaniu jajek. Podniecałyśmy naszą pomysłowość i inteligencję, ażeby jak najdowcipniej wyglądały małe obrazeczki na jajkach. Obrazki te miały symbolizować osoby i sceny z Trylogii. 

  Gdy cała rodzina zasiadła w pierwszy dzień świąt przy stole i gdy wuj dowiedział się, że wielka salaterka z jajkami przybrana barwinkiem zawiera pisanki-zgadywanki, porwał ją w swoje ramiona i zawołał: 

- Nikomu nie dam skosztować święconego, póki nie odgadnę wszystkich obrazków! Ha! Urządziłyście dalszy ciąg naszego konkursu. Dobrze. Ale mnie nic złapiecie! 

  Wszyscy podnieśli wrzask, że też chcą zgadywać, ale wuj trzymał salaterkę mocno i nikomu nie chciał oddać. Kazał przynieść drugą, do której przerzucił malowniczo przed chwilą ułożony barwinek. Następnie brał jedno jajko za drugim i przekładając je mruczał z zadowoleniem: 

- Fartuszek i kłębek różowy... Anusia Borzobohata. Bardzo łatwe. Wielki miecz i trzy główki w turbanach... Zerwikaptur! W rysunku wygląda ładnie, ale też jest łatwe.”

- Prześlę panu list i klucz, Maria Pruszkowska

lub 

„Pisanki Bobcia, utrzymane w pięknych czystych kolorach, na pierwszy rzut oka wyglądały uroczo. Na drugi rzut oka budziły nieokreśloną grozę. A kiedy się człowiek dobrze przyjrzał, ujawniały swą złowrogą treść.

- Co to jest? - krzyknęła mama Żakowa, wskazując jajko upstrzone przeraźliwymi, powykręcanymi paluszkami.

- To? - upewnił się Bobcio. - To bakterie.

- A to? - wypytywała Wiesia.

- To? To Somosierra. Bitwa na czołgi.

- A to? - spytała bezsilnie Wiesia, wiedząc^ niestety, jaka będzie odpowiedź.

- To? - powiedział Bobcio. - A, to. To jest Hitler. Kolejne egzemplarze - bo Bobcio sumiennie zapełnił malunkami wszystkie dziesięć jaj, wykazały cioci Wiesi, że jej dziecko ma zainteresowania monotematyczne. Odstępstwo od militariów stanowiły dwie wizje bakterii i witamin, obie nadzwyczaj przygnębiające oraz wizerunek myszy - tylko jeden, ale za to jak żywy.

- No i co? - dopytywał się Bobcio. - Ładne?”

- Szósta klepka, Małgorzata Musierowicz

Prawda, że malowanie pisanek to nic trudnego? 

 


powrót