DAMSKO-MĘSKA RZECZ
na bezdrożu optymizmu niczym demon zaklęty zatrzymałam się na poboczu
chcąc odpocząć od przyjaciół bez możliwości wydania głosu
on niczym anioł z brązem swych oczu
przywrócił mnie na manowce własnego losu
zstąpił w zimne popołudnie ogrzane jedynie potem oddechów
lutego dnia który był niczym niezręczna opowieść
nie wyobrażając sobie sierpniowych przechadzek wśród mchów
nie wyobrażając sobie gdzie może nas to zawieść
niewinnymi gestami przychylność zyskana
której jak bat na plecy dostał konsekwencji miano
i nasza irracjonalność przez innych kochana
źle interpretowana jak ta wysłana wiadomość rano
bez życiowej aspiracji inni nam to wytykający
aby nas do uczucia zmusić
historii miłości prawdziwej chcący
żebyśmy się w sobie nie musieli dusić
mający nas za okaz w zoo ukazany
nie rozumiejąc niczego
aby zwiedzającym zostać okazany
nie chcąc usłyszeć naszego zdania prawdziwego
bez prywatności i taktu pytania
nędznicy ludźmi okazjonalnie nazwani
zmuszający nas do kochania
nie wiedzący żeśmy przez nich torturowani
i chociaż czuję zło do nich tak mówiących
i najchętniej kazałabym iść im precz
to mimo naszych starań łudzących
nie zrozumieją że to nasza damsko-męska rzecz
Katarzyna Rosołowska
17 Listopada 2016r. – sobota
Na dworze jest szaro i ponuro. Wpatruję się w szybę, po której spływają krople deszczu i myślę o nim.
Powoli piję gorącą herbatę i uśmiecham się, może to dziwne ale ona kojarzy mi się z nim. Uwielbiam siedzieć przy stole, nic nie mówić i patrzeć mu w oczy. Sprzątanie , gotowanie , jedzenie wspólnych kolacji , oglądanie telewizji –wszystkie codzienne czynności wykonujemy z uśmiechem , bo wiem , że to w nich zawarta jest miłość. Zdarzają się sprzeczki i te większe kłótnie , ale tak już jest kiedy ludziom na sobie zależy. Pamiętam jak się poznaliśmy. Szłam chodnikiem i rozmawiałam przez telefon a on wjechał we mnie rowerem. Przewróciłam się i zdarłam kolano. Do tej pory zastanawiam się czy nie zrobił tego specjalnie . Nie wiem jak kiedyś funkcjonowałam bez niego. Teraz nie ma chwili żebym o nim nie myślała , nie wyobrażam sobie dnia bez choćby krótkiego spojrzenia w te cudowne , czekoladowe oczy. Wiem , jestem zakochana .
Nareszcie wrócił. Nie widzę go , ale wiem co teraz robi. Zdejmuje kurtkę, buty i wzdycha. Zaraz wejdzie do pokoju i na przywitanie obdaruje mnie najpiękniejszym uśmiechem na świecie. Pragnę , żeby ta chwila trwała wiecznie.
Aleksandra Żałobniak

