29 grudnia 2020, imieniny obchodzą: Dawid, Tomasz, Dominik, Dionizy
Użytkownik: Hasło:

DAMSKO-MĘSKA RZECZ 

na bezdrożu optymizmu niczym demon zaklęty zatrzymałam się na poboczu

chcąc odpocząć od przyjaciół bez możliwości wydania głosu

on niczym anioł z brązem swych oczu

przywrócił mnie na manowce własnego losu

 

zstąpił w zimne popołudnie ogrzane jedynie potem oddechów

lutego dnia który był niczym niezręczna opowieść

nie wyobrażając sobie sierpniowych przechadzek wśród mchów

nie wyobrażając sobie gdzie może nas to zawieść

 

niewinnymi gestami przychylność zyskana

której jak bat na plecy dostał konsekwencji miano

i nasza irracjonalność przez innych kochana

źle interpretowana jak ta wysłana wiadomość rano

 

bez życiowej aspiracji inni nam to wytykający

aby nas do uczucia zmusić

historii miłości prawdziwej chcący

żebyśmy się w sobie nie musieli dusić

 

mający nas za okaz w zoo ukazany

nie rozumiejąc niczego

aby zwiedzającym zostać okazany

nie chcąc usłyszeć naszego zdania prawdziwego

 

bez prywatności i taktu pytania 

nędznicy ludźmi okazjonalnie nazwani

zmuszający nas do kochania

nie wiedzący żeśmy przez nich torturowani 

 

i chociaż czuję zło do nich tak mówiących 

i najchętniej kazałabym iść im precz

to mimo naszych starań łudzących 

nie zrozumieją że to nasza damsko-męska rzecz

Katarzyna Rosołowska

 

17 Listopada 2016r. – sobota

Na dworze jest szaro i ponuro. Wpatruję się w szybę, po której spływają krople deszczu i myślę o nim. 

Powoli piję gorącą herbatę i uśmiecham się, może to dziwne ale ona kojarzy mi się z nim. Uwielbiam siedzieć przy stole, nic nie mówić i patrzeć mu w oczy. Sprzątanie , gotowanie , jedzenie wspólnych kolacji , oglądanie telewizji –wszystkie codzienne czynności wykonujemy z uśmiechem , bo wiem , że to w nich zawarta jest miłość. Zdarzają się sprzeczki i te większe kłótnie , ale tak już jest kiedy ludziom na sobie zależy. Pamiętam jak się poznaliśmy. Szłam chodnikiem i rozmawiałam przez telefon a on wjechał we mnie rowerem. Przewróciłam się i zdarłam kolano. Do tej pory zastanawiam się czy nie zrobił tego specjalnie . Nie wiem jak kiedyś funkcjonowałam bez niego. Teraz nie ma chwili żebym o nim nie myślała , nie wyobrażam sobie dnia bez choćby krótkiego spojrzenia w te cudowne , czekoladowe oczy. Wiem , jestem zakochana .

Nareszcie wrócił.  Nie widzę go , ale wiem co teraz robi. Zdejmuje kurtkę, buty i  wzdycha. Zaraz wejdzie do pokoju i na przywitanie obdaruje mnie najpiękniejszym uśmiechem na świecie. Pragnę , żeby ta chwila trwała wiecznie. 

Aleksandra Żałobniak


powrót